AKTUALNOŚCI

Energia, samopoczucie i intuicja

Niezależnie od naszych przekonań i wiary faktem jest, że jesteśmy systemem energetycznym, a wszystko, co się w nas dzieje, istnieje dzięki energii. Częściowo energię dziedziczymy po przodkach, ale sami również mamy na nią znaczący wpływ, albo ją wzmacniamy albo trwonimy. Energia pochodzi przede wszystkim z pokarmów i napojów- ich jakości, dopasowania do naszych prawdziwych potrzeb, ich temperatury, warunków w jakich je spożywamy oraz naszego przekonania, co do tego, czy są one dla nas dobre czy złe. Energię wdychamy również z powietrzem, jednocześnie jesteśmy nią zatem otoczeni. Energię możemy czerpać od innych ludzi lub też inni ludzie mogą nas z niej okradać. Przetwornikami energii w naszym ciele są czakry.

Dzięki nim możemy „zasysać” energię do naszego wnętrza, aby z niej skorzystać lub ją przekazać. Mamy siedem podstawowych czakr, które wibrują z różnymi częstotliwościami i są obrazowane różnymi kolorami. Czakry przetransportowują energię na meridiany, czyli nasze kanały energetyczne- jest ich 12 (głównych).

Meridiany z kolei przenoszą dalej energię na narządy. „System meridianów i czakr jest podobny do centralnego ogrzewania. Jeżeli nie będzie sprawnego pieca, w którym trzeba napalić, to rurami nie będzie płynęła ciepła woda do pokoi. Piece- czakry, rury- meridiany, pokoje- narządy” (Helena Smereczyńska, wykłady na YouTube). Generowanie energii rozpoczyna się od naszego początku dnia i w całości zależy od tego, w jaki sposób zdecydujemy się zorganizować swój dzień. Dlaczego jest to ważne? Blokady energetyczne powodują blokady emocjonalne, czego konsekwencją będą blokady fizyczne. Blokady fizyczne to nic innego jak choroby. Warto zatem przykładać większą wagę do tego, co jemy, pijemy, gdzie spędzamy czas, z jakimi ludźmi się spotykamy, a tak naprawdę to najważniejsze jest jak się czujemy.

Choć często ignorujemy naszą intuicję, to ona zazwyczaj bezbłędnie nam podpowiada, co jest dla nas dobre, a co złe. Zachęcam zatem, aby bardziej zwracać uwagę na to, co czujemy w określonych sytuacjach, po określonych posiłkach (szczególnie po kawie, słodyczach, obfitych obiadach, które składają się z wymieszanych białek i węglowodanów) i w obecności poszczególnych ludzi. Należy z tego wyciągać wnioski, bo jedyną osobą, która faktycznie cierpi na ignorowaniu naszych własnych uczuć, to my sami. A jakże często się zdarza, że fatalnie się czujemy po obiedzie, w pracy lub w obecności naszego współpracownika, z którym spędzamy większość dnia. To są sygnały, których nie można ignorować. Szczególnie jeśli w grę wchodzi stopniowe zwiększanie się ilości i częstotliwości infekcji, zachorowań, bólów głowy oraz permanentnego uczucia zmęczenia. Nie zawsze rozwiązaniem jest ucieczka od miejsc i ludzi problematycznych, ale zastanowienie się, co jest tego przyczyną może okazać się bezcenne. W przypadku posiłków często nie chcemy się do tego przyznać, że coś nam ewidentnie nie służy, ale oszukiwanie samego siebie nie ma żadnego sensu w dłuższej perspektywie. Najważniejsze to zwracać uwagę na to, co się dzieje z naszym ciałem i emocjami, w jaki sposób i gdzie ulegają one największym zmianom i wahaniom. Jak znamy i widzimy przyczynę to już połowa sukcesu. Później już „tylko” trzeba będzie coś z tym zrobić 🙂

 

 

Grafiki pochodzą ze stron:

https://best-herbs.pl/

http://www.thestylishtube.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.